Kategorie
Psy

Meldunek – marsz do domu

Meldunek psa – Ćwiczenie to jest bardzo pożyteczne, zarówno jeśli chodzi o psa myśliwskiego, jak i wiejskiego. W warunkach miejskich, wobec niebezpieczeństwa ruchu kołowego i często obowiązujących przepisów kontumacyjnych, raczej nie będzie ono miało zastosowania.

Pomijam naukę meldunku psa w służbie łączności, gdyż to należy do działów specjalnych. Pies amatora może z pożytkiem nauczyć się wykonywania dwu rozkazów: „marsz do domu!” i ewentualnie „marsz do pana!”. Zadania te mogą być jeszcze rozszerzone do dalszych miejsc lub osób, odpowiednio, ale zawsze tak samo oznaczonych. W razie podobnych imion należy je zmienić, by psa nie mylić podobieństwem ich brzmienia, np. Basia i Kasia.

Na hasło „marsz do domu!” pan lub domownik idący z psem zawraca i przyspieszonym krokiem, powtarzając wciąż hasło, biegnie we wskazanym kierunku, gdy tymczasem ktoś drugi, zaprzyjaźniony, woła psa z domu, serdecznie przyjmuje i daje w nagrodę jakiś smaczny kąsek na jego legowisko. Początkowo pan lub dany domownik towarzyszy psu; potem pies prędko przyzwyczai się na hasło „marsz do domu!” biec sam. Przewodnikowi przy tym ćwiczeniu nie wolno psa ostro odpędzać, jeśli powróci do niego, a więc nie karać go, ale i nie witać, lecz powtórzyć hasło i udać się z nim w stronę domu, wskazując na wołającego tara pomocnika. Inni domownicy mogą ostrzej karcić i poganiać psa.

Stopniowo powiększa się odległość, z jakiej psa odsyłamy. Po drodze rozstawiamy obcych pomocników, którzy w razie zboczenia lub zatrzymania się psa na śladach zwierzyny itp. przepędzają go lub karcą strzałem z procy, mogą też kusić pokarmem (zobacz artykuł „Nieprzyjmowanie pokarmów”). Nie czynią mu oczywiście żadnej krzywdy, gdy nie zatrzymując się biegnie we właściwym kierunku. Pies zastaje dom zamknięty, lecz znany mu domownik albo lepiej pan woła przez drzwi: „daj głos!”. Po krótkim początkowo, później coraz dłuższym, oszczekiwaniu drzwi otwierają się i następuje radosne powitanie psa przez pana.

W podobny sposób odsyłamy psa do wskazanej osoby. Pies, prowadzony przez domownika z którym już chodził poprzednio, dostaje rozkaz „marsz do pana!” i równocześnie pan woła go do siebie. Przy dalszych ćwiczeniach pan już nie woła psa, u którego samo hasło osoby prowadzącej powinno wyzwolić odruch powrotu. Ćwiczenie to jest bardzo łatwe.

W następnej fazie przewodnik, już poza polem widzenia psa, na hasło wydane przez pomocnika przywołuje psa gwizdnięciem równoznacznym z rozkazem „chodź tu!”. Ćwiczenie to można zresztą opuścić i przejść od razu do naprowadzania na ślad pana, który to ślad wskazuje się psu słowami „marsz do pana!”. W takim wypadku pies zwykle odnajduje swego pana, jeśli ślad nie gubi się na kamienistej lub uczęszczanej drodze. Dlatego pierwsze ćwiczenia należy prowadzić na zroszonej łące lub wilgotnej ziemi leśnej.

Ćwiczenie to nadaje się tylko dla psów nie przeznaczonych do pracy śledczej. Wspominam o nim jako o przyjemnej zabawie, zwłaszcza dla początkujących amatorów. Bardzo łatwo można też psa nauczyć (podobnie jak na komendę „marsz do…!) odróżniania po imieniu członków rodziny i domowników. Odszukanie poszczególnych domowników tylko po ich śladzie jest już rzeczą znacznie trudniejszą i wymaga więcej pracy. Ćwiczenie to przekracza znacznie zakres przeciętnego wyszkolenia amatorskiego, a nawet nie każdy zawodowiec może się pochwalić psem o absolutnym węchu, identyfikującym ślady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *