Kategorie
Psy

PEKIŃCZYK

PEKIŃCZYK

Wzorzec angielski wpisany do rejestru FCI pod liczbą 207 (12. XII. 1957 r.)

Chiński piesek pałacowy to bardzo stara rasa wywodząca się z tego samego pnia co i japoński czin. Hodowana było od wieków na dworze cesarzy chińskich jako wyłączny przywilej cesarskiej rodziny, tak że ani w Chinach, ani poza granicami tego kraju nie można było ich nabywać. Ekskluzywność ta była tak skrajna, że nikt nie mógł ich otrzymać od dworu cesarskiego, mimo że od wieków było w zwyczaju posyłanie przez władców darów w postaci koni, psów czy sokołów. Podobne pieski hodowano w klasztorach buddyjskich w Tybecie. O ile inne krótkowłose karły azjatyckie przenikały do Europy, o tyle pekińczyka nikt nie mógł ujrzeć poza dworem cesarskim do czasu zdobycia tego dworu przez wojska angielskie. Na szczęście dla tej rasy wśród plądrujących pałac letni w Pekinie wojsk francusko-angielskich pełnił służbę kapitan marynarki królewskiej, lord John Hay, który, jak większość Anglików, interesował się zwierzętami; zaopiekował się więc pięcioma pieskami pałacowymi. Pieski te po przewiezieniu do Anglii stały się tam zaczątkiem hodowli tej rasy, a stamtąd rozpowszechniały się na kontynencie. Dopiero na przełomie stulecia udało się znów angielskim miłośnikom tej rasy, którzy obawiali się ujemnych skutków chowu w bliskim pokrewieństwie, wydostać z pałacu cesarskiego — przekupiwszy służbę — kilka (podobno 5) dalszych okazów. Przyczyniło się to do dalszego rozwoju tej rasy wśród stale wzrastającego grona jej miłośników.

Sympatia dla tych piesków przeniosła się na kontynent, a także do USA i wkrótce żadna chyba rasa nie zrobiła tak prędko tak zawrotnej kariery.

Na przykładzie tej rasy widać, że nawet przy chowie w bardzo bliskim pokrewieństwie można uniknąć ujemnych skutków, jeśli hodowca stosuje właściwy dobór par do rozpłodu. Dobrze bowiem chowane pekińczyki, mimo że są typowymi salonowcami, wcale nie są tak wydelikacone, jakby się wydawało, w porównaniu z innymi rasami karłowatymi — może nawet są odporniejsze.

Należy jednak pamiętać, że są to psy długowłose, futro ich zatem zyskuje na wyglądzie, gdy pies przebywa raczej w chłodniejszym pomieszczeniu niż w zbyt ciepłym. Pekińczyk, tak samo jak inne psy, wymaga dla zdrowia również dużo ruchu na świeżym powietrzu.

W hodowli należy zwrócić uwagę na skłonność pekińczyków do chorób oczu; skłonność tę przez odpowiednią selekcję można wyeliminować. Pekińczyk powinien być traktowany jak żywe zwierzę, nie jak zabawka. Wtedy będzie i jemu lepiej, i nie przysporzy kłopotów właścicielowi. Zresztą, jeśli chodzi o jego usposobienie, jest naprawdę idealnym towarzyszem w mieszkaniu — przywiązanym do domowników, nieufnym dla obcych, w miarę czujnym, nie mającym w zasadzie skłonności do jazgotu, z natury czystym, jednoczącym w sobie wszystkie zalety małego pieska — pupila i stróża w jednej postaci.

Ponieważ grupa miłośników, a raczej miłośniczek pekińczyka w Polsce jest dość liczna, poświęciłem mu więcej miejsca. Sądzę, że nie nadużyję cierpliwości czytelnika, gdy podam w polskim przekładzie, wziętym z artykułu Z. Vostrakowej (przedwojennej hodowczyni pekińczyków) zamieszczonym w miesięczniku „Mój pies” (nr 2/1939 r.), rysopis tych piesków według cesarzowej chińskiej Tzu-Hi. Cytuję:

„Niech piesek-lew będzie mały, niech ma rozwiewający się kołnierz wkoło szyi na znak godności. Niech rozpuści falisty sztandar wspaniałości na grzbiecie. Niech twarz jego będzie czarna, niech sierść jego będzie kosmata, niech przód jego będzie prosty i niski, podobny do czoła prawego zgodnego boksera. Niech uszy jego będą podobne do żagli wojennej dżonki, niech nos jego będzie jak u boga małp u Hindusów. Niech przednie jego nogi będą zgięte aby nie miał chęci odchodzić daleko albo porzucić granice cesarstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *